Home Zamach na Jana Pawła II
Zamach na Jana Pawła II PDF Drukuj Email
Wpisany przez Abp Stanisław Dziwisz   

Po południu o 17.00 na placu św. Piotra miała odbyć się środowa audiencja generalna. Godzina 17.17. Przy drugim okrążeniu placu rozległy się strzały wymierzone w Jana Pawła II. Mehmet Ali Agca, zawodowy zabójca, strzelił z pistoletu, raniąc Ojca Świętego w brzuch, prawy łokieć i palec wskazujący. Kula przeszyła ciało i upadła między papieża a mnie. Słyszałem dwa strzały. Kule zraniły dwie inne osoby. Mnie oszczędziły, chociaż siła naboju była taka, że mógł przeszyć 8 osób. Zapytałem Ojca Świętego: - Gdzie? Odpowiedział: - W brzuch. - Boli? Odpowiedział: - Boli. I w tym momencie zaczął się osuwać. Stojąc za nim, mogłem go podtrzymać. Tracił siły. To był dramatyczny moment.




Tuż po zamachu na placu św. Piotra, papieża podtrzymuje z tyłu biskup Stanisław Dziwisz



Jan Pawel IIZamach na Jana Pawła II zamach na Jana Pawła II Dziś mogę powiedzieć, że w tamtej chwili jakaś mocKarol Wojtyła niewidzialna wkroczyła, aby ratować zagrożone śmiertelnie życie Ojca Świętego. Nie było czasu na myślenie, nie było też w pobliżu lekarza. Jedna błędna decyzja mogła okazać się katastrofalna w skutkach. Nie próbowaliśmy udzielać pierwszej pomocy, nie zastanawialiśmy się nad przewiezieniem rannego do mieszkania. Liczyła się każda minuta. Natychmiast więc przewieźliśmy go do karetki, znalazł się też osobisty lekarz papieża dr Renato Buzzonetti, i w ogromnym pędzie udaliśmy się do Polikliniki Gemelli. W drodze Jan Paweł II miał jeszcze świadomość, którą utracił przy wejściu do Polikliniki. Dopóki mógł, modlił się półgłosem.
W Poliklinice konsternacja - i trudno się dziwić. Przeniesiono rannego do pokoju na dziesiątym piętrze, który był zarezerwowany na szczególne wypadki, ale natychmiast po interwencji zawieziono Ojca Świętego na salę operacyjną. W tym momencie na lekarzach zaciążyła ogromna odpowiedzialność. Szczególną rolę miał chirurg prof. Francesco Crucitti. Zwierzył mi się później, że nie miał wtedy dyżuru, był w domu i jakaś siła pchała go do Polikliniki. W drodze usłyszał w radiu o zamachu. Natychmiast podjął się prowadzenia operacji, zwłaszcza że kierownik kliniki chirurgicznej prof. Castiglioni przebywał w Mediolanie - wrócił pod koniec zabiegu. Profesorowi Crucittiemu asystowali inni lekarze. Na sali operacyjnej panował tłok.

Biały Marsz w Krakowie 17 maja 1981 roku; wzięły w nim udział setki tysięcy ludzi.
FOT. STANISŁAW MARKOWSKI

Sytuacja była bardzo poważna. Organizm był wykrwawiony. Krew, którą podano, nie przyjęła się. Jan Pawel IIZnaleźli się jednak w Poliklinice lekarze z tą samą grupą krwi, którzy bez wahania oddali ją Ojcu Świętemu dla ratowania jego życia. Dr Buzzonetti w pewnym momencie zwrócił się do mnie, abym udzielił sakramentu namaszczenia chorych, ponieważ stan pacjenta był bardzo ciężki: ciśnienie spadło, a bicie serca było zaledwie wyczuwalne. Transfuzja krwi przywróciła taki stan, że można było rozpocząć operację, która była niezwykle skomplikowana. Trwała 5 godzin i 20 minut. Z minuty na minutę rosły jednak nadzieje na życie. (...)
Po operacji papieża przewieziono do sali reanimacyjnej. Lekarze obawiali się infekcji oraz innych komplikacji. Po odzyskaniu świadomości Ojciec Święty zapytał, czy odmówiliśmy kompletę. Było to nazajutrz po zamachu. Przez dwa dni Jan Paweł II bardzo cierpiał, ale nadzieje na życie rosły. Na reanimacji pozostał aż do 18 maja. W pierwszym dniu po operacji Ojciec Święty przyjął komunię św., a w następne dni włączał się do koncelebry, leżąc w łóżku.
Zaczęło się mówić o konsultacji międzynarodowej. Nalegał na nią kard. Macharski.
W niedzielę rano 18 maja papież nagrał krótkie przemówienie na Anioł Pański. Były to słowa podziękowania za modlitwy, przebaczenia dla wykonawcy zamachu i zawierzenia Matce Bożej. Zamach zjednoczył Kościół i świat przy osobie Ojca Świętego. Był to pierwszy owoc Jego cierpienia. (...)
Darem był powrót - powiem: cudowny powrót Ojca Świętego do życia i zdrowia. Tajemnicą w ludzkich wymiarach pozostał zamach. Nie wyjaśnił jej proces ani długie przetrzymywanie w więzieniu zamachowca. Byłem świadkiem odwiedzin Jana Pawła II u Alego Agcy w więzieniu. Papież przebaczył mu publicznie już w pierwszym przemówieniu. Nie słyszałem słowa "przepraszam" ze strony więźnia. Był tylko zainteresowany tajemnicą fatimską - zaniepokojony siłą, która go przerosła. On strzelał dobrze, a Ofiara żyje. W roku Wielkiego Jubileuszu Ojciec Święty zwrócił się listownie do prezydenta Republiki Włoskiej o uwolnienie Agcy, do czego przychylił się Carlo Azeglio Ciampi. Ojciec Święty przyjął z ulgą wypuszczenie na wolność Alego Agcy. Wiele razy przyjmował jego matkę i rodzinę. Często pytał o niego kapelanów zakładu karnego.

Papież spotkał się z Ali Agcą w rzymskim więzieniu w grudniu 1983 roku; został on uwolniony na prośbę Ojca Świętego.


Jan Pawel IIPapież spotkał się z Ali Agcą zamach Tajemnicą w wymiarze Bożym jest całe to dramatyczne wydarzenie,Karol Wojtyła które mocno nadwerężyło zdrowie i siły Ojca Świętego, a równocześnie nie pozostało bez wpływu na kształt i owocność jego apostolskiej posługi w Kościele i świecie. Pamiętam, że w pewnej rozmowie Ojciec Święty wyznał: - To była wielka łaska Boża. Widzę tu pewną analogię z uwięzieniem Prymasa. Tyle że tamto doświadczenie trwało przez trzy lata, a to...
Myślę, że nie będzie przesadą zastosowanie w tym przypadku starożytnego powiedzenia: Sanguis martyrum semen christianorum. Może trzeba było tej krwi na placu św. Piotra, w miejscu męczeństwa pierwszych chrześcijan.